Ebru czyli marbling fabric

Otrzymałam kolejne wyzwanie, tym razem od Pracownia Magdiczki. Teraz coś nieco trudniejszego ale za to jak zachwycające efekty można uzyskać :)



Ebru - tradycyjna sztuka zdobienia papieru poprzez przenoszenie na papier wzorów tworzonych przy pomocy farb rozprowadzanych pędzelkami i patyczkami na wodzie zagęszczonej tłustą substancją - „marmurkowanie”.



 Potrzebne rzeczy:
- tłusta substancja: z reguły guma tragakantowa (dosyć droga) ale po przeszperaniu Internetu wzdłuż i w szerz, okazało się że nadaje się także skrobia ziemniaczana, żelatyna czy kleje do tapet zawierające metylocelulozę np. Pefus, Trend, Metykol, Amicol.
- farbowana rzecz
- woda
- płaski pojemnik: miska, stara blaszka do pieczenia, na testy nada się nawet plastikowy pojemnik
- barwnik, można też użyć farb (jeszcze nie testowałam ale mam zamiar)
- przedmiot do tworzenia wzorów. 


Najpierw wykonałam próbę na małych kawałkach tkaniny aby sprawdzić który środek będzie najlepszy.

Przetestowałam skrobię ziemniaczaną, żelatynę oraz klej do tapet.
Uwaga do rozpuszczenia kleju potrzebny jest wrzątek a plastikowy pojemnik się nie nada - sprawdzone :)




Skrobia ziemniaczana zapowiadała się całkiem nieźle:


aż zamieniła się w


Z żelatyną było zdecydowanie lepiej:


Ale najlepiej sprawdził się klej do tapet:
   
Skrobia ziemniaczana opadła na dno a barwnik rozpuścił się w całej wodzie. W żelatynie trochę barwnika zostało u góry jednak większość opadła na dno. W kleju wszystko zostało u góry.


Pierwszy test zaliczony. Zwycięzca - klej do tapet choć jeszcze nie jest to co chciałam osiągnąć.

Trochę lepiej wyglądały testy na papierze:


Drugie podejście. Teraz już tylko z klejem. Ostrzegałam że wrzątek i plastik nie wróży nic dobrego, prawda?  Podwójny pojemnik też nic nie da.

To do dzieła :)
Najpierw rozpuszczamy klej w pojemniku który wytrzyma wrzątek, czekamy 30 minut (aż zgęstnieje i ostygnie) i przelewamy do bardziej płaskiego i większego pojemnika.

Posypujemy barwnikiem, delikatnie i naprawdę malutko. Dajemy im chwilkę aby się "rozciągnęły" i dosypujemy w środek koła inny kolor i tak w kółko.

Delikatnie za pomocą patyczka rozprowadzamy barwnik, tworzymy wzór.

Układamy tkaninę prawą stroną do dołu.

Bardzo delikatnie dociskamy uważając aby nie przelał nam się klej na górę. Można też z bliska mocniej podmuchać, tkanina bardziej się przyklei do barwnika.
Po paru minutach delikatnie zdejmujemy tkaninę i odkładamy na papierowy ręcznik.

Za pomocą ręcznika papierowego zdejmujemy nadmiar kleju.

Jak ręcznik nasiąknie zamieniamy na suchy i powtarzamy czynność do prawie całkowitego pozbycia się kleju. W internecie pokazują że wystarczy przyłożyć ręcznik papierowy i szpatułką wycisnąć klej ale ja bałam się że wzór się rozmaże póki nie utrwalę go octem.

Następnie płuczemy tkaninę aż woda będzie przezroczysta. Do ostatniego płukania dodajemy octu dla utrwalenia koloru.

Zrobiłam jeszcze testy na większym kawałku tkaniny. Tym razem użyłam starej blaszki.



Tak wygląda tkanina zaraz po wyciągnięciu, jest na niej bardzo gruba warstwa kleju.

Część barwnika zabiera tkanina a prawie całą pozostałość możemy zebrać ręcznikiem papierowym i ponownie wykorzystać klej.


Pamiętajmy że im cięższa / grubsza tkanina tym ciężej jej będzie się utrzymać na powierzchni - myślę, że będzie potrzeba więcej kleju. W środku dresówka po 20 sekundach od włożenia.


Efekt? same oceńcie :)
Niestety ale ani razu nie udało mi się uzyskać efektu idealnego wzoru.
Nawet nie wyobrażam sobie jak wielki pojemnik i ile kleju musiałabym mieć aby w ten sposób zafarbować sukienkę :)

Przetestowałam jeszcze olej ale po malowaniu, myłam i myłam i myłam a tkanina dalej była tak tłusta że poddałam się i zrezygnowałam.